czwartek, 3 listopada 2011

Postawmy sprawę po męsku.

Od jakiegoś czasu myślałam o męskim stylu i założeniu poniższego zestawu. Ten drugi wariant miał być w połączeniu z kapeluszem, parasolem coś jak w "Deszczowej piosence". Za nim doczekał się realizacji (i pewnie zamiast niej bo za zimno by biegać w świetle latarni w tym stroju) jest w innej odsłonie.
U mamy wpadł mi w ręce kaszkiecik. Od razu skojarzyło mi się z chłopcami z któryś tam lat (jak wiecie jakich to uzupełnijcie :)), taki "dandysik" miał być. Choć nie dandys to "mężczyzna przesadnie dbający o strój i o przestrzeganie form". A to raczej tak trochę "nicponiowatość" była w założeniu... Dobra nie wdając się w utarczki słowne, tak powstał zestaw nr 1.
A druga wersja tylko poglądowo choć też z tą czapeczką i zmienione dwa detale. Jak liczyć zapiętą i rozpiętą kamizelkę to trzy ;)










wtorek, 1 listopada 2011

Czerwony kapturek

No dobra nie kapturek tylko płaszczyk P)
Nie dawno narzekałam, że nie mam wierzchnich okryć. Wiedziałam, że taki czerwoniański ciuch czai się w zakamarkach mojej szafy, ale wiedziałam też, że jest za mały. Wyciągnęłam ot tak dla sprawdzania, bo przecież futerka nijak dziś nie pasowało przy tej temperaturze zakładać. Fakt jeszcze trochę brakuje, żeby wyglądał tak jak trzeba na mnie, ale nawet udało mi się dopiąć a rozpięty to już można nosić z powodzeniem. Zatem na dzisiejszą paradę cmentarną go wdziałam, tym bardziej, że w rozpiętym wcale nie zmarzłam.

Pod spód narzuciłam dla odwzorowania wierzchu czerwoną bluzkę. Pochodzi z jakiegoś lumpeksu z przed lat. Trochę już wysłużona, ale kompletnie nie umiem się jej pozbyć ze swej garderoby i czasem widzi światło dzienne.








środa, 26 października 2011

Codzienniak


Dwa ostatnie dni były dla mnie mocno intensywne. Ciężka fizyczna praca w robocie biurowej. W szczegółach się nie będę powtarzać, bo pisałam już o tym na drugim blogu. Tam też wyczytać można, że nawiedziło mnie ADHD skutkiem czego w tym ogromie zajęć zachciało mi się jeszcze cyknąć szybkie fotki telefonem w miejscu pracy. Przez co jakość ucierpiała ale za to roboczy strój biurowy uwieczniony został i pokazany niniejszym będzie :)
I jeszcze słówko o koszuli. Autentyczny vintage :) Ja ją mam już ze 20 lat a było odziedziczona po pewnej Holenderce zaprzyjaźnionej rodzinie.








spodnie - Kappahl, top F&F, koszula, trampki - szafa