niedziela, 18 grudnia 2011

Przedświątecznie

Pierwsza rzecz jaka przychodzi mi do głowy jak myślę o jakimś odświętnym ubraniu to: czarna sukienka. W tym roku już ją przerabiałam choćby TUTAJ na jubileuszu. I jakoś tym razem chciałam się bez niej obyć. Stawiam na zwyczajne spodnie - jakiś taki mam kaprys ;)

Jutro mam pierwszą Wigilię w pracy. Kombinacje stroju zaczęłam, że może coś z klasyki ale nie zbyt wyszukanej. I o tym będzie dzisiejszy post.

Do rzeczonych spodni wybrałam żakiecik lekko trącający Chanelką. Jak ma być tradycyjnie to i perły się zaplątały. Jednak nie jestem usatysfakcjonowana. Coś mi tu nie gra i już, choć sama nie wiem do końca co. Może ze względu na żakiet. Nie bardzo jednak on jest w moim stylu. Zastanawiam się po co go nabyłam. Tzn ubrać się tak ubiorę na pewno kiedyś, ale nie na jutrzejszą Wigilię.

Chciałam jeszcze nadmienić, że z powodu mojego zalatania, nie miałam kiedy umówić się do fryzjera. Zawsze jak ognia unikałam farbowania w domy. W tym wypadku musiałam jednak się tamu poddać. Nabyłam farbę. I przystąpiłam do dzieła. Abstrahując, że cała łazienka, ręcznik i wszytko co było obok zostało zafarbowane, to nawet udało mi się głowę kolorystycznie nieco odświeżyć.






13 komentarzy:

  1. bardzo ładna, klasyczna stylizacja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybyś jednak zdecydowała się na jutrzejszą Wigilię pójść w takiej stylizacji myślę że byłoby całkiem oki ;D Chociaż sama nie przepadam za żakietami w stylu Channell rozumiem więc niezdecydowanie ;D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, mi się podoba :)
    Klasycznie i elegancko :)
    No i chudniesz w oczach, najwięcej widać po buzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj cudny, piękny, rewelacyjny set i w ogóle brak mi słów!! Pięknie wyglądasz!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo elegancko, włosy wyglądają super a naszyjnik dodaje świątecznego szyku. Życzę udanej uroczystości i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie się nie podoba. Żakiet nie ma klap tylko jest wycięty w kółko pod szyje, co - oczywiście oceniając tylko po zdjęciach - okropnie poszerza Ci ramiona. Jest w deseń, krótki, a cała reszta czarna, co sprawia, że góra wydaje się większa i w tym ubraniu cały Twój wysiłek stracenia 10 kg poszedł na marne (bo go nie widać). Buty, moim zdaniem, gryzą się z pepitką i spodnie sięgające do kostek skracają Ci nogi dodając Ci optycznie jeszcze więcej "pełni". Lepiej by wyglądało, gdybyś założyła spodnie bardziej materiałowe, luźniejsze (w kant) odkrywające jedynie czubek buta. Chciałabym Ci doradzić coś z marynarką, ale nie mogę ponieważ ona kończy się w kiepskim dla Ciebie miejscu i po prostu Cię nie zdobi. Jeśli już to zamiast pereł (które nie są klasyczne) włożyłabym białą koszulową bluzkę.
    Przepraszam kochana, mam nadzieję, że Cię nie obraziłam, ale tutaj naprawdę mi się nic nie podoba. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Żakiet świetny i piękny pierścionek. Ja też będę sama farbować włosy ale mam już wprawę i maluje tylko włosy a nie całą łazienkę...Ha!Ha!....pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakbyś dała do tego żakietu ćwieki zamiast pereł, to może byłoby bardziej po Twojemu :D Ogólnie jest bardzo ok, ale ja znam to uczucie - niby wszystko cacy, a człowiek nie czuje się sobą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuje wszystkim :)
    Sivka, nawet jak bym nabiła go ćwiekami nie wiem czy bym umiała go w pełni zaakceptować, do niektórych rzeczy się ma awersję i już. A że sporawo kosztował dla porządku wietrzę go raz w roku. Tym razem tylko do zdjęcia bo jednak poszłam w czym innym.

    OdpowiedzUsuń
  10. Żakiet bardzo w moim stylu, więc mi się bardzo podoba, podobnie jak perły, wolę Cię jednak w bardziej nowoczesnych zestawach:-)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wizytę, cenne uwagi i wszelakie opinie. Pozdrawiam :)