piątek, 6 maja 2011

Retrospeckcja

Pamiętam jak w pierwszej klasie podstawówki dziewczyny miały czaszki czy inne obowiązujące akutalnie obuwie a ja jurniorki w kratkę :( Pamiętam jak w pierszym boomie leginsowym w latach 80tych mogłam tylko o nich pomarzyć pomiomo, że nosiłam wtedy rozmiar pewnie 46. Wiele było takich przykładów, że nie mogłam nawet zbliżyć się do mody przez swoich gabarytów.
Czy dziś wyglądam podobanie do dziwczyn na ulicach?

Tunika - Zizzi
Reszta - no name

środa, 4 maja 2011

Imieninowo :)

Imieniny ma się raz w roku. Wypada "błysnąć" w tym dniu. Wzięłam to dosłownie. Postawiłam na cekinowy top.  Wąskie, ciemne, dżinsowe spodenki. Krótkie wdzianko inny rodzaj dżinsu, ciemniejszy kolor (przecież mówimy precz dżinsowym mundurkom z lat osiemdziesiątych). Mój ulubiony ostatnio naszyjnik. Kolor delikatnie, w barwie jasno nieniskiej pojawia się tylko na kolczykach i paznokciach. W taki dzień nie może się też obejść bez obcasa.





Top – z allegro, no name
Spodnie - KappAhl
Wdzianko – nabyte na allegro metka Zay
Torebka - Tk Maax
Buty - Daichmann
Pierścionek - H&M
Perły – zakup z allegro
Kolczyki – Rossman
Naszyjnik – sklepik w mojej „wsi”

Odbiegając od wyglądu, oprócz ubrania w takim dniu jest też dużo życzeń. Bardzo miło jest je dostawać. Czujesz, że nie jesteś sama na tym świecie. Pamiętacie kto, co wam życzył...?? Na pewno padło wiele razy "zdrowia" i to bardzo cenna rzecz. Ale co poza tym? Sama też mam problem z wyartykułowaniem komuś czegoś miłego. O niebanalnych lepiej nie mówić. Zastanawiając się nad tym bardziej. Nie dziwne, że nie wiem co komu winszować. Dziś spróbowałam tej sztuki sama wobec siebie. W końcu człek powinien wiedzieć najlepiej czego pragnie. I co? I nic! I też nie wymyśliłam nic mądrego.
Tak więc życzę Wam... Nie. Niech się wszystko po prostu spełnia. Bez życzeń.

wtorek, 3 maja 2011

Krok w tył

Po okresie świetności, jaki miałam jeszcze w czasach wcześniej pokazanej sesji jakimś cudem się uwsteczniłam. Popadłam w marazm. Mój wygląd bardzo ucierpiał przez to. Na szczęście z wiosną coś zaczęło się we mnie budzić od nowa. Tym razem poszłam po pomoc do specjalistów. Tak powstało takie "Przed i po":


Z fryzurą poszłam trochę dalej. Za poradą stylistki kupiłam poniższą granatową sukienkę. Podobno jest idelna dla mnie. Na pewno bardzo mi się podoba. Granat jest kolorem pasującym do mojego typu urody. Zaznaczona talia (podoba mi się tak kokarda z paska). Płaszczykowy ktrój i materiał nie podkreśla tak wszystkich fałd i opon. Bardzo podobją mi się kalpy i postawiony kołnierz. Miałam problemy z dodatkami, ponieważ to były Święta postawiłam na bordo, jednak z jakąś apaszką i innymi butami z powodzeniem może robić za sukienke do biura. 
Także teraz zmiana w całości. Przepraszam za marną jakość zdjęć, ale teraz tylko takie posiadam.